Marzec

Ale­go­ria mar­ca. Triumf Miner­wy — Fran­ce­sco del COSSA. Klik­nij na obra­zek po wię­cej infor­ma­cji

Listopadowy powiew lata

Wyglą­dam teraz za okno i wła­ści­wie nic nie widzę, bo jest taka mgła, że jadąc samo­cho­dem nie wie­dzia­łem, czy to szy­by są tak zapa­ro­wa­ne, czy to przej­rzy­sto­ść powie­trza jest tak niska. Ale to jed­nak atmos­fe­ra.

Ale począ­tek tego tygo­dnia był bar­dzo ład­ny i zgod­nie z moim prze­czu­ciem jesz­cze kil­ka razy uda­ło się pojeź­dzić na rowe­rze i nawet zro­bić kil­ka ład­ny­ch zdjęć. Nie wiem jed­nak, czy uda mi się je umie­ścić, bo jest jakiś pro­blem ze stro­ną.

Rok

Rok temu powró­ci­łem na sta­łe do Kali­sza. Roz­po­czą­łem jed­ną apli­ka­cję i ją rów­nie szyb­ko zakoń­czy­łem, zda­łem masę egza­mi­nów i teraz jestem tu, gdzie jestem. Nie jest źle.

Rok temu była ład­na jesien­na pogo­da jesz­cze w listo­pa­dzie, bo dosko­na­le pamię­tam, że w dniu, w któ­rym roz­po­czą­łem swo­ją nową pra­cę, jeź­dzi­łem jesz­cze na rowe­rze i doje­cha­łem pra­wie do Tro­ja­no­wa. Mam cichą nadzie­ję, że w tym roku też jesz­cze się uda gdzieś na rowe­rze poje­chać, cho­ciaż cie­pło nie jest. Pomi­mo tego jesień lubię.

Łódź

Rok temu byłem w Tatra­ch, a teraz nie­ste­ty waka­cji z praw­dzi­we­go zda­rze­nia nie mia­łem. Zamia­st tego mia­łem nie­pla­no­wa­ną tygo­dnio­wą wyciecz­kę do Łodzi. Począt­ko­wo wywar­ła na mnie nega­tyw­ne wra­że­nie, bo miej­sce w któ­rym miesz­ka­łem (ul. Legio­nów), wyglą­da­ła jak kali­ska uli­ca Jabł­kow­skie­go, tyle tyl­ko, że dużo dłuż­sza. Ale po bliż­szym przyj­rze­niu Łódź bar­dzo zysku­je.

Człowiek renesansu w serialu

Lecter (Mads Mikkelsen) - człowiek o wielu talentach.
Lec­ter (Mads Mik­kel­sen) — czło­wiek o wie­lu talen­ta­ch.

Od dłuż­sze­go cza­su nie oglą­da­łem żad­ne­go dobre­go seria­lu ani fil­mu. Nie wiem dla­cze­go, może po pro­stu, gdy skoń­czy­łem stu­dia, to nasta­ła taka posu­cha 🙂

W sierp­niu roz­po­czą­łem oglą­da­nie „Han­ni­ba­la”. Nie trud­no się domy­ślić, że serial nawią­zu­je do „Mil­cze­nia owiec”, „Han­ni­ba­la” (z Hop­kin­sem) i całej tej fil­mo­wej mena­że­rii, któ­ra jest jakoś tam zwią­za­na z serią ksią­żek (o ile pamię­tam, „Czer­wo­ne­go smo­ka” chy­ba nawet zaczą­łem czy­tać, ale mnie znu­dził). Jeśli wie­rzyć napi­som w fil­mie, to ponoć jest on jakoś z „Czer­wo­nym smo­kiem” zwią­za­ny. Dla osób nie w tema­cie wystar­czy powie­dzieć, że „Han­ni­bal” (imię) rymu­je się z „kani­bal” — więc już wia­do­mo, o co cho­dzi.

Wypro­du­ko­wa­no trzy sezo­ny seria­lu, każ­dy po trzy­na­ście odcin­ków, i o ile sły­sza­łem, wię­cej już chy­ba nie będzie. Głów­nym atu­tem fil­mu jest Mads Mik­kel­sen, czy­li świet­ny duń­ski aktor. Pasu­je do fabu­ły cał­kiem nie­źle, bo i sam tytu­ły boha­ter jest posta­cią dosyć egzo­tycz­ną. Otóż, jak dowia­du­je­my się już w trze­cim sezo­nie, co wyni­ka tak­że z powie­ści, sam Han­ni­bal Lec­ter nie jest Ame­ry­ka­ni­nem, tyl­ko Euro­pej­czy­kiem (chy­ba Litwi­nem) — co uwia­ry­gad­nia jego nie do koń­ca ame­ry­kań­ski akcent. Sam Lec­ter jest leka­rzem i, co by nie mówić, czło­wie­kem rene­san­su: malu­je, rysu­je, kom­po­nu­je, gotu­je… Jed­nym sło­wem — cho­dzą­cy ide­ał, z jed­nym małym wyjąt­kiem, czy­li skłon­no­ścią do mor­do­wa­nia.

Skłon­no­ści do mor­do­wa­nia tytu­ło­we­go boha­te­ra moż­na się z resz­tą domy­ślać od same­go począt­ku, cho­ciaż nie jest to poda­ne widzom wpro­st na tacy. Musi minąć kil­ka odcin­ków, nim widzo­wie prze­ko­na­ją się o tym na pew­no.

Pierw­sze dwa sezo­ny są cie­ka­we i trzy­ma­ją­ce — w mia­rę — w napię­ciu. Nie patrzy się przy nich tak na zega­rek, jak przy „Detek­ty­wie”. Nato­mia­st sezon trze­ci to jest tra­ge­dia. Utkną­łem chy­ba na pią­tym odcin­ku i jak na razie nie jestem w sta­nie zebrać się, by obej­rzeć dal­szy ciąg.

Film jest bar­dzo pla­stycz­ny, z cie­ka­wą sce­no­gra­fią i rekwi­zy­ta­mi. Widać, że sce­na­rzy­stom nie bra­ko­wa­ło pomy­słów 🙂 Dla mnie dener­wu­ją­ce są wizje głów­ne­go boha­te­ra, któ­re są moc­no kiczo­wa­te. Kicz jest obec­ny w wie­lu ame­ry­kań­ski­ch fil­ma­ch.

War­to obej­rzeć tak­że film dema­sku­ją­cy sztucz­ki ope­ra­tor­skie twór­ców seria­lu.